Każdy ma w sobie niezłożone pokłady energii. Czy to z lenistwa, przyzwyczajenia czy po prostu wygody człowiek po nie nie sięga każdego dnia. Wystarczy jednak, że na czymś nam naprawdę zależy to znajdziemy z tysiąc sposobów na osiągnięcie celu. Nie ważna jest wtedy pogoda, pora dnia czy roku, trudności finansowe czy cokolwiek innego. Sprawdza się tylko maksyma - chcieć to móc...
status: niezwyciężony
zawód: dumny student
nastawienie: jak najbardziej pozytywne
Przedstawię Wam pokrótce pewien schemat. Młody człowiek kończy szkołę średnią i udaje się na studia (za pewne w celu nadziei na lepsze jutro). Przez pierwsze pół roku korzysta z życia by później zmagać się z Systemem Eliminacji Studentów, który Jest Aktywny przez około 2 tygodnie trzy razy w roku. Gdy uda mu się przez to przejść suchą stopą jakoś radzi sobie (z górkami i dolinami) do 3 roku, gdzie wybiera promotora i temat pracy dyplomowej. Po pewnych trudach udaje mu się napisać upragnione dzieło i spokojnie przekazuje je w odpowiednie ręce. Wszystko zamyka się w trzy lub cztery ta... Ale oczywiście nie u mnie ;)
Dzisiaj rozpiera mnie duma, chociaż prawdę powiedziawszy to powinnam się raczej spalić ze wstydu. Prawie 3 lata temu ludzie ode mnie z roku wybierali swojego guru naukowego, który przeprowadzi ich przez tę udrękę będącą pracą dyplomową na stopień inżyniera. Cóż mi innego pozostało - zrobiłam to i ja. Nie była mi jednak pisana szybka realizacja badań i analiza efektów. Przez ponad pół roku czekałam na próbki, później jakiś czas na dostęp do maszyny wytrzymałościowej. Następnie problemy z programem do liczenia efektu PLC i... szkoda gadać.
Potrzebowałam jakiegoś potężnego impulsu, aby się zmotywować. W zeszłym tygodniu ryzykownie napisałam do promotora w celu spotkania. Traf chciał, iż proponowany termin musiał zostać przesunięty na dzisiejszy poniedziałek. Zawzięłam się zatem tak, że z piątkowej strony tytułowej powstało 5 rozdziałów. Zatrzymałam się obecnie na analizie ostatnich danych (i to nawe w wyniku mojej propozycji dodatkowych porównań). Jeśli zatem ktoś twierdzi, iż nie da się napisać pracy inżynierskiej w weekend - jest w dużym błędzie! Chociaż oczywiście lepiej aby to były dwa weekendy ;)
status: niezwyciężony
zawód: dumny student
nastawienie: jak najbardziej pozytywne
Przedstawię Wam pokrótce pewien schemat. Młody człowiek kończy szkołę średnią i udaje się na studia (za pewne w celu nadziei na lepsze jutro). Przez pierwsze pół roku korzysta z życia by później zmagać się z Systemem Eliminacji Studentów, który Jest Aktywny przez około 2 tygodnie trzy razy w roku. Gdy uda mu się przez to przejść suchą stopą jakoś radzi sobie (z górkami i dolinami) do 3 roku, gdzie wybiera promotora i temat pracy dyplomowej. Po pewnych trudach udaje mu się napisać upragnione dzieło i spokojnie przekazuje je w odpowiednie ręce. Wszystko zamyka się w trzy lub cztery ta... Ale oczywiście nie u mnie ;)
Dzisiaj rozpiera mnie duma, chociaż prawdę powiedziawszy to powinnam się raczej spalić ze wstydu. Prawie 3 lata temu ludzie ode mnie z roku wybierali swojego guru naukowego, który przeprowadzi ich przez tę udrękę będącą pracą dyplomową na stopień inżyniera. Cóż mi innego pozostało - zrobiłam to i ja. Nie była mi jednak pisana szybka realizacja badań i analiza efektów. Przez ponad pół roku czekałam na próbki, później jakiś czas na dostęp do maszyny wytrzymałościowej. Następnie problemy z programem do liczenia efektu PLC i... szkoda gadać.
Potrzebowałam jakiegoś potężnego impulsu, aby się zmotywować. W zeszłym tygodniu ryzykownie napisałam do promotora w celu spotkania. Traf chciał, iż proponowany termin musiał zostać przesunięty na dzisiejszy poniedziałek. Zawzięłam się zatem tak, że z piątkowej strony tytułowej powstało 5 rozdziałów. Zatrzymałam się obecnie na analizie ostatnich danych (i to nawe w wyniku mojej propozycji dodatkowych porównań). Jeśli zatem ktoś twierdzi, iż nie da się napisać pracy inżynierskiej w weekend - jest w dużym błędzie! Chociaż oczywiście lepiej aby to były dwa weekendy ;)